2009-11-29 16:43:41

"Ex oriente lux" XXXVIII


„Odwiedziliśmy pewien klasztor...”, czyli o różnych ośrodkach życia monastycznego w starożytnym Egipcie 

Nie sposób w jednej audycji omówić szczegółowo dzieje wszystkich ośrodków życia monastycznego w starożytnym Egipcie. Nie jest to zresztą naszą ambicją. Temat ten podejmowany był w wielu studiach, jak choćby w klasycznym dziele o początkach monastycyzmu ojca Vincenta Desprez, dostępnym już także w języku polskim. Ważne są również badania, jakie w tym zakresie prowadziła profesor Ewa Wipszycka, a wspomnieć należy również publikacje księdza Starowiejskiego, siostry Małgorzaty Borkowskiej i w ogóle całą serię „Źródeł monastycznych” wydawanych w podkrakowskim Tyńcu. Do tych licznych i fachowych opracowań odsyłam zatem zainteresowanych słuchaczy. My natomiast raz jeszcze podążymy szlakiem, jaki przemierzyli autorzy „Historii mnichów w Egipcie”, którzy pod koniec IV wieku odwiedzali słynnych herosów egipskiej pustyni.

W jednej z naszych poprzednich audycji mówiłem, że wielu uciekinierów na pustynię osiedlało się na pograniczu doliny Nilu, w tak zwanym Górnym Egipcie, zwłaszcza w prowincji Tebaida, a więc pomiędzy Abydos i Asuanem. To tu św. Pachomiusz dał początek wspólnotom mnichów żyjących, modlących się i pracujących razem i pod panowaniem spisanej przez niego reguły. Ich wspólne życie, po grecku koinos bios, dało początek cenobityzmowi w Kościele. Tutaj też mieściło się starożytne Lycopolis, gdzie żył św. Jan, asceta i prorok, którego odwiedzaliśmy w poprzednim odcinku.

W tej samej prowincji Tebaida znajdowało się Oxyrynchos, które od dawna ciekawiło nowożytnych badaczy, zwłaszcza dziewiętnastowiecznych historyków i archeologów. To tutaj odnaleziono wielką kolekcję papirusów z całego pierwszego tysiąclecia naszej ery, a niektóre jeszcze nawet z czasów przedchrześcijańskich. Wszystko to właściwie przypadkiem, bo archeolodzy natrafili ... na wysypisko śmieci, gdzie dawni pracownicy miejskiego archiwum wywozili bezużyteczne zdało by się szpargały. Tu zatem odnaleziono między innymi rękopis zawierający apokryficzną Ewangelię Tomasza, listy Pawłowe oraz fragmenty kanonicznej Ewangelii Jana z początków III wieku. Dziś papirusy z Oxyrynchos stanowią prawdziwą ozdobę wielu europejskich muzeów, od Florencji, przez Berlin, Paryż, aż po londyńskie British Museum i Oxford. No cóż, prawo znalazców, ale trochę też pokłosie epoki kolonializmu...

Dopiero w połowie XX wieku sławę Oxyrynchos przyćmiło odkrycie, jakiego dokonano w pobliskiej wiosce zwanej Nag Hammadi, czyli w starożytnym Chenoboskion. Odnaleziona tam kolekcja kodeksów gnostyckich musiała należeć do jakiejś klasztornej biblioteki, którą jednakowoż podzielono i ukryto, zapewne po to, by ochronić heretyckie pisma przed planowym zniszczeniem.

W starożytności jednak Oxyrynchos było miastem, „którego cudów nie sposób należycie opisać” (por. Hist. monach. gr. 5). Tak przynajmniej wyrażają się autorzy „Historii mnichów w Egipcie”, których przecież wybraliśmy na przewodników w naszej wyprawie po dawnej krainie ascetów. Oxyrynchos obfitowało ponoć w klasztory, w których żyło około 5 tysięcy mnichów w samym mieście i drugie tyle na jego obrzeżach. Do tego wspomina się rzeszę 20 tysięcy świętych dziewic. Może jest w tych liczbach pewna przesada, ale tak czy owak musiało być to miasto osobliwe, skoro na stosunkowo niewielkiej przestrzeni oprócz tych licznych klasztorów zbudowano 12 kościołów. Nie dziwi też stwierdzenie, że mnichów mogło być tam więcej niż świeckich. Klasztory te, za dnia i w nocy przepełniał śpiew i modlitwy zanoszone do Boga. Podobno w całym mieście nie było ani jednego heretyka, przez co w realiach końca IV wieku zapewne należy rozumieć wyznawców arianizm, wrednej herezji odmawiającej bóstwo Chrystusowi, która dopiero co podzieliła świat chrześcijański. W Oxyrynchos zatem wszyscy mieszkańcy zachowywali prawowitą wiarę, wszyscy też byli ochrzczeni lub należeli do katechumenów przygotowujących się do przyjęcia chrztu. Taka sytuacja nie dziwi, bowiem kulty pogańskie zostały już wówczas zabronione mocą dekretu cesarza Teodozjusza Wielkiego z roku 392. Zresztą i tak mało kto wówczas już praktykował dawne wierzenia, zaś chrześcijaństwo stało się religią powszechną i wręcz panującą, a czy to dobrze czy źle – o tym nie nam wyrokować. Nie dziwi zatem że w Oxyrynchos – jak to zaznaczono w Historiae monachorum – biskup mógł przekazywać ludowi znak pokoju nawet na ulicy. Autorzy opowieści mówią przy tej okazji o jakimś współdziałaniu władzy cywilnej, której przedstawiciele zapewne też byli chrześcijanami. No cóż, w takim mieście, w którym całe życie kręci się wokół klasztorów i kultu Bożego nie dziwi fakt, że potrzeby tak mnichów jak i wiernych uwzględniano także w tym co dotyczy służby publicznej. Prawdopodobnie jednak w grę nie wchodziło wsparcie finansowe, to raczej aktywność eklezjalna przynosił pokaźne dochody do kasy miejskiej choćby w postaci podatków pobieranych od pielgrzymów, nie mówiąc o handlu. Mówi się jednak także, że władze miejskie rozstawiły straże przy bramach, by kierowały ruchem oraz ułatwiały dystrybucję pomocy charytatywnej, udzielanej w kościołach. Co do obywateli miasta to nasi wędrowcy wspominają ich ogromną życzliwość, gościnność i miłość jakiej doświadczyli. Ponoć przybyszów dosłownie wyrywano sobie z rąk, bo każdy z mieszkańców chciał im zaoferować nocleg i ciepły posiłek. Wspominają także, że widzieli tam wielu świętych ojców, a każdy z nich miało jakiś szczególny dar od Boga. Niektórzy z nich posiadali dar słowa, co nie tyle oznacza krasomówstwo, a raczej typową dla ojców pustyni celność w radach dawanych tym, którzy o nie proszą. Chwalili także ich szczególnie przykładne życie, a nawet moc czynienia cudów i znaków.

Dawna świetność Oxyrynchos skończyła się gwałtownie wraz z inwazją plemion arabskich w roku 641. Co prawda życie w mieście trwało jeszcze przez jakiś czas, ale ośrodek szybko tracił na znaczeniu. W dodatku popsuto i zaniedbano lokalny system nawadniania, więc miasto z czasem opustoszało całkowicie i poszło w zapomnienie.
***
Oczywiście w starożytnym kraju nad Nilem były też inne znaczące ośrodki życia monastycznego, które odwiedzili wędrowcy z Jerozolimy i autorzy „Historii mnichów w Egipcie”. Ale o tym opowiemy już w następnej audycji.

Rafał Zarzeczny SJ








All the contents on this site are copyrighted ©.